Z Podhala bliżej jest do nieba.

pimpek3

Z Podhala bliżej jest do nieba. Z każdym obrotem korby podjazdu pod Butorowy i Mietłówkę. Ząbek po ząbku kasety, ogniowo po ogniwku łańcucha wznosimy się na polany życiowej perspektywy i refleksji. Stąd zdecydowanie więcej widać i więcej czuć. Gdyby tego było mało, dostrzegamy czasem to, czego ludzkie oko nie wychwyci. Dlatego będzie to może tekst delikatnie kręty i pełny korzeni, ale są pewne rzeczy, o których trzeba napisać wprost lub subtelnie przypomnieć.

Zacznę od nawiązania do muzyki, a dokładnie do zespołu, który w nazwie ma bardzo modny kolarski kolor – różowy. Kolor szczególnie popularny w maju. W jednej ze swoich niesamowitych piosenek śpiewają:

The grass was greener
The light was brighter
With friends surrounded
The nights of wonder 

Czy to czasem nie jest idealny opis Cyklo Warsztatów i całego rowerowego Podhala? Jedyne, co odróżnia piosenkę Pink Floyd od bohaterów naszego tekstu to to, że wspominają przeszłość jako coś, czego nie da się przebić. SRP co roku udowadnia, rozkręcając tę rowerową maszynerię, że ciągle jest energia i siła do działania.

Miałem wielokrotnie przyjemność uczestniczyć w imprezach organizowanych przez Rowerowe Podhale. Za każdym razem, oprócz oczywistego aspektu rowerowego, imprezy te stają się miejscem, w którym zaczyna się wiele zajawek kolarskich. Zawiązują się przyjaźnie, a do naszego rowerowego grona dołączają coraz to nowi ludzie. Swoją przygodę rozpoczynają w miejscu, które kipi pozytywną energią oraz dobrymi emocjami. Nie ma tu krzykliwych reklam, głośnej muzyki oraz jazgotu doczesności, wzmocnionej basem słabych kawałków od wątpliwych DJ-ów.

daro2.jpg

Z Podhala jest bliżej do nieba. Z każdym obrotem korby podjazdu pod Butorowy i Mietłówkę znikają ziemskie troski i ograniczenia. Rozkminiając to mocniej, dochodzę do wniosku, że jazda tutaj to swoiste grzechów odkupienie, a na pewno pokuta. Zdecydowanie obżarstwo i gruba dupa do tych win się zaliczają. Bo kto to widział z takimi towarzyszami góry zdobywać? Ale jak to mówią, w enduro wypada więcej. Z zakrętów na pewno, a jak jest zresztą?

daro4.jpg

Ostatnio od swojego przyjaciela usłyszałem, że najważniejsze jest towarzystwo, reszta to dodatki. Coś jak ciasto na pizzę. Musi być dobre, nie ważne, czy grube, czy cienkie. Zataczam właśnie koło i wracamy znów do ludzi i ich czasem tytanicznej pracy u podstaw, która została wykonana, by cała nasza rowerowa ferajna mogła ochoczo, jak dzieciaki z dawnych czasów biegające na trzepak, śmigać po klimatycznych singlach. Gdzie indziej jak nie tu oponki, niczym zgrabne palce pianisty, raz po raz stukają o korzenie?

pimpek2.jpg

Po ciężkich i wyczerpujących walkach z grawitacją zawsze można odnaleźć towarzystwo przy ognisku i jego wiernych towarzyszkach – drewnianych ławkach, które słyszały więcej opowieści mrożących krew w żyłach, niżeli lekarze pracujący na OIOM-ie. Kiełbaski, „gorąca” herbata i masa uśmiechów – jak sami widzicie, wizyta na rowerowym Podhalu zadba o waszą duszę, ciało i uciechy doczesne. Wielka zasługa w tym ludzi, którzy włożyli wiele własnej energii i brakującego często czasu w organizację kolejnego niesamowitego wydarzenia. Nie zapominajmy o nich!

Bartek1.jpg

Pisząc o niebie, nie mogę nie poruszyć dość ważnego tematu, który specjalnie zostawiłem na sam koniec. Kolejny rok słychać to z lewej to z prawej narzekania, że Cyklo Warsztaty są za drogie, że pakiet ze śniadaniem to poważny wydatek. Takich przykładów jest bardzo wiele, często odnoszących się do usług, z których korzystamy, wyjeżdżając na rower na weekend lub po prostu korzystając z tras rowerowych. Drodzy rowerzyści, jeśli sami nie zadbamy o nasze środowisko i ludzi aktywnie w nim działających, nasz sport przestanie się rozwijać. Cyklo Warsztaty zaczynają się długo przed przyjazdem pierwszych gości i trwają długo po ich wyjeździe. To ciągłe utrzymywanie ścieżek, dbanie o rozwój młodzieży i wizerunek naszej kolarskiej braci. Czy to tak wiele, zostawić kilka złotych więcej u ludzi, którzy z pasją i poświeceniem dbają, by podczas waszej wizyty na Podhalu uśmiech nie schodził z waszej twarzy? Czy tak nisko cenicie własne przeżycia?

Jeśli ja was nie przekonałem, by wspierać siebie nawzajem oraz ludzi, którzy w naszym otoczeniu tworzą pozytywny klimat, rozwijając lokalną społeczność, to może uda się to Ernestowi Bryllowi.

Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają 
I co chwila nam ziemia pęka pod stopami 
A te okrawki Kraju na którym stoimy 
Z hukiem od siebie w ciemność odpływają

*

Bądźmy dla siebie bliscy kiedy się boimy 
Gdy byle kamyk może poruszyć lawiny 
Bądźmy dla siebie bliscy kiedy ciemne góry 
Odpychają nas nagle swoim ciałem zimnym

*

Bądźmy dla siebie wierni kiedy rosną mury 
Bo tyle w nas jest siebie ile ciepła tego 
Które weźmiemy od kogoś drugiego 
A drugi od nas weźmie i w sobie zatai

*

Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają

 

Korekta: Weronika Krztoń

https://www.facebook.com/weronikakrztondesign

Autor zdjęć i tekstu: Kamil Herchel

https://www.instagram.com/koloradosc/

Autor wiersza: Ernest Bryll

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s